Jak pojemne jest ludzkie sumienie?
Abstrakt
Wśród trzech milionów żołnierzy Wehrmachtu, którzy napadli 22 czerwca 1941 roku w ramach operacji Barbarossa Związek Radziecki, byli ewangeliccy i katoliccy kapelani wojskowi. Łączyła ich wspólna wiara chrześcijańska oraz nienawiść do „Żydokomuny”. Kapelani Wehrmachtu, oprócz funkcji ściśle religijnych, odgrywali ważną rolę w ideologicznej interpretacji wojny. Komu lub czemu służyli? Hitlerowi, któremu przysięgali, czy Bogu i Kościołowi, którym także ślubowali wierność? Jak radzili sobie z nieuchronnym konfliktem sumienia, wywołanym tym, że z jednej strony byli duchownymi chrześcijańskimi, których obowiązywało przykazanie miłości bliźniego, z drugiej brali udział w morderczej wojnie, będącej tego przykazania dramatycznym pogwałceniem? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Badania historyczne pozwoliły ustalić, że do partii nazistowskiej (NSDAP) należeli także duchowni i chociaż ich dokładna liczba nie jest znana, szacunki wymieniają kilka tysięcy. Przyczyniali się do legitymizacji reżimu Hitlera oraz usprawiedliwiali jego ludobójcze wojny i ideologię Trzeciej Rzeszy. Nie istnieją wyraźniejsze ślady tego, by dostrzegali teologiczną sprzeczność między wiarą i przykazaniem miłości bliźniego oraz nienawiścią do Żydów. Nie ma natomiast dowodów na to, by osobiście zabijali Żydów lub radzieckich jeńców wojennych. Należeli także do grup prześladowanych przez nazizm. W Dachau, gdzie od 1940 r. do końca wojny przebywało ca 2800 katolickich duchownych, liczebnie największą grupę ca 1800 osób stanowili księża polscy, drugą grupą, znacznie mniejszą, byli duchowni z Niemiec i Austrii. Ostateczna ocena postaw i postępowania kapelanów Wehrmachtu musi się wpisywać w szerszy kontekst relacji niemieckich Kościołów chrześcijańskich do nazimu.